czwartek, 15 listopada 2018

Nawet jeśli świat się zmienia wokół ciebie, to nie znaczy, że ty musisz się zmieniać razem z nim

Winter Davidson


Warto robić to, co uważa się za słuszne, zmieniać się i iść do przodu nawet wbrew tym, którzy mówią, co jest kultowe, a co nie.



Kiedy twój ojciec jest gwiazdą rocka, wiesz, że twoje  życie nie będzie spokoje i normalne. Kiedy twoja matka jest jedna z dawnych groupies, wiesz, że już masz przesrane na samym początku. Ironią losu jest to, że nazywa się Winter, chociaż urodziła się w ciepły, sierpniowy dzień, w Los Angeles. Carmen Lola Navarro miała wówczas 18 lat, natomiast James Davidson był wchodzącą gwiazdą, czerpiącą w tamtej chwili jak najwięcej. Wszyscy sądzili, że ta dwójka sobie nie poradzi, że dadzą plamę w byciu rodzicami. Bo chyba nie możesz być dobrym ojcem, będąc częściej w trasie, niż w domu. Albo nie możesz być dobrą matką, bo wcześniej dawałaś każdemu znanemu facetowi, byleby być przez chwilę adorowaną, byleby przez krótki moment móc się ogrzać w blasku fleszy.
Oczywiście, życie Winter było inne. bardziej intensywniejsze, bardziej beztroskie, niż życie jej znajomych. Niemniej jednak, jej rodzice starali się za wszelką cenę, aby Winnie nie dopadł cały ten show-biznes. Dlatego też jakoś udawało jej się do szesnastego roku życia uchronić się przed tym zainteresowaniem jej osobą, nie licząc kilku chwil.
Nastoletni bunt przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Jednego dnia jesteś słodką dziewczynką, której w głowie jeszcze huczą piosenki z bajek Disneya, by następnego stać się prawdziwą diablicą, chcącą dopiec każdej osobie napotkanej na swojej drodze. Tak było z nią. Czuła się tak, jakby pewnego dnia ktoś przełączył jakiś włącznik. Jakby nagle w jej ciele pojawiła się długo skrywana druga postać. Tak więc w wieku szesnastu lat wszystko zaczęło wymykać się spod kontroli. Winnie zaczęła poznawać prawdziwy smak życia. Pierwszy papieros, pierwszy łyk wódki, który niemiłosiernie palił przełyk, pierwszy pocałunek, pierwszy seks. To wszystko ułatwiało jej znane nazwisko, które bezcześciła do granic możliwości. Te kilka szalonych lat przeżyła bardzo chaotycznie i chyba wykorzystała je do granic możliwości.
Pewnego dnia zaś przyszedł spokój. Odechciało jej się głośnych imprez, morza alkoholu i bycia w centrum uwagi. Zapragnęła znaleźć miejsce, gdzie mogła w spokoju skupić się na przyszłości, choć jej znajomi nie myśleli o niej tak intensywnie jak panna Davidson. Miała osiemnaście lat, kiedy pierwszy raz pozostawiła za sobą Los Angeles
Od tamtego momentu, kiedy ostatni raz widziała swój rodzinny kraj minęło trzy lata. Winnie ma się całkiem dobrze. Studiuje na drugim roku architektury, wynajmuje kawalerkę i dokarmia kota, który przychodzi codziennie na jej mini ogródek pod oknem. W wolnym czasie gra na gitarze, ogląda wszystkie najnowsze filmy na netflixie i próbuje pamiętać o podlewaniu roślinek, które okupują jej parapet. Codziennie ucisza swoje demony, nie pozwalając im wyjść na światło dziennie. Codziennie stara się być lepszą wersją siebie, jakby chcąc odkupić winy, które popełniła kilka lat temu. 
Cześć, zapraszam z Winnie do nas :) Poszukujemy przyjaźni, miłości, i wszystkiego, co tylko przyjdzie nam do głowy :)

24 komentarze:

  1. [Dzień dobry. Witamy kolejną studentkę architektury. W razie czego, Villanelle służy pomocą. :)]

    Villanelle

    OdpowiedzUsuń
  2. [Dylan pewnie jej trochę by zazdrościć tego sławnego ojca. Resztą, kto po części nie chciałby choć na chwilę mieć sławnych rodziców, dzięki którym można byłoby mieć dosłownie wszystko? Oby się Winter, swoją drogą kocham te imię, w Aukland odnalazła. Baw się dobrze!:D]

    dylan o'malley

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Dziękuję za powitanie, a po przeczytaniu Twojej karty przychodzi mi na myśl tylko to, by znali się jeszcze z jej szalonych czasów, zanim postanowiła być grzeczną studentką. Ciekawią mnie jej demony z którymi się zmaga w samotności, a co do kota to możemy zaprogramować automatyczny podajnik jedzenia dla zwierzaka, skonstruowany z puszki po groszku i widelca. Polecamy się.]

    Zachary Ryder

    OdpowiedzUsuń
  4. [Jak miło Cię tu widzieć. Same znajome twarze, a raczej nicki. Jeżeli tylko masz ochotę na wątek, to ja bardzo chętnie! :) A Florian... Cóż, jakiś uścisk wspierający z pewnością mu się przyda, chociaż na co dzień, raczej nie pokazuje swojego smutku :)]

    Florian

    OdpowiedzUsuń
  5. [Chyba tak po prostu mam, że jakaś cząstka postaci musi być po prostu smutna. Chodź na maila, to sobie coś ustalimy, hm? ♥]

    Florian

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Kurde mi w głowie dalej huczą piosenki Disneya, nigdy nie przestały! Ominęłam swój okres buntu? Może przeżyję go po czterdziestce, nigdy nie wiadomo. :D Podoba mi się karta, a w szczególności prosty, potoczny styl, którym została napisana. Kilka kolokwializmów, codzienne zwroty i wszystko jest czarno na białym. :D Co powiedziałabyś na propozycję przyjaźni? ]

    Destiny

    OdpowiedzUsuń
  7. [ W takim razie przyjaźń, do tego stopnia, iż Tiny mogłaby wpaść do jej kawalerki, zwrócić uwagę na umierające kwiatki, a później uznać, iż Winter powinna zabrać gitarę i wspólnie pójdę do centrum, urządzić uliczny występ, śpiewając piosenki Disneya, ma się rozumieć :D ]

    Destiny

    OdpowiedzUsuń
  8. [ O kurde, to może być bardzo ciekawe c; Jestem za! ]

    Destiny

    OdpowiedzUsuń
  9. [Ja myślę, że wbrew całemu, zdrowemu rozsądkowi to Shane byłby wielkim fanem jej matki :D i jeżeli ogarnąłby fakty to próbowałby z niej wyciągnąć tę ciemną, diabelską stronę z morzem wódki, serio!]

    Shane

    OdpowiedzUsuń
  10. [Świetnie. Potrzebowałabym chyba jakiejś podpowiedzi co do samego wątku, gdzie ją może złapać, w jakich okolicznościach itp :D]

    Shane

    OdpowiedzUsuń
  11. [Dzień dobry! Z opóźnieniem, za które przepraszam, ale za to z uśmiechem i otwartymi ramionami przychodzę Was powitać na blogu i życzyć wspaniałej zabawy oraz nietuzinkowych wątków!]

    OdpowiedzUsuń
  12. Imprezy w akademiku miały to do siebie, że nie wszyscy chcieli w nich uczestniczyć. Albo tak: wszyscy spoza akademika chcieli w nich uczestniczyć, ale nie wszyscy jego mieszkańcy byli zadowoleni gdy głośna muzyka roznosiła się po budynku, a zapach alkoholu i nie tylko stawał się coraz bardziej intensywny. Shane był jednym z tych, którzy się radowali gdy tylko wyniuchał szykującą się imprezę. Nie przejmował się tym czy wstanie drugiego dnia bez problemu i czy obudzi się w swoim pokoju. Podczas dobrej zabawy nic nie miało znaczenia poza dobrą zabawą. Na jednej z takich imprez po raz pierwszy wylądował właśnie w łóżku z zupełnie obcą sobie dziewczyną i… uznał, że to nawet całkiem dobra zabawa, chociaż o poranku był zdziwiony, gdy zdał sobie sprawę z tego, że ktoś się do niego przytula i, że jest nagi i ta dziewczyna też. Dziękował bogu, że obudził się obok dziewczyny, bo pod wpływem to chociaż wszelkim zapewnieniom, że jest hetero, teoretyczne mogło zdarzyć się wszystko.
    To była właśnie taka impreza, na której tej nocy mogło wydarzyć się wszystko albo nic. Nie miał pojęcia, jak do tego doszło, ale jednak wszystko wskazywało na to, że wydarzy się wszystko.
    — Dobra leszcze! — Stanął nagle z szerokim uśmiechem, sięgnąwszy pustą butelkę po wypitej już wódce. — Gramy w butelkę. — Poruszył znacząco brwiami i uśmiechnął się szeroko. Nie był jeszcze pijany, potrafił złapać równowagę i wiedział dobrze co się wokół niego dzieje. Siedli na korytarzu na ostatnim piętrze, gdyż tam wydawało się być najwięcej miejsca. Prawda była taka, że z niższych pięter za chwilę zostaliby przegonieni. — Siadamy w kółeczku. Wszyscy znacie zasady, nie? — Mruknął, ustawiając butelkę na środku i ze spojrzeniem szaleńca pełnym radosnych iskierek zarządził, że zaczyna grę Lewis. Chłopak z radością przyjął te ustalenia i wyciągnął dłoń, aby zakręcić. Gdy nakrętka wskazała na jakąś chudą blondynkę, nagle odezwał się Tomas.
    — Ale to rozbierana butelka czy prawda i wyzwanie?
    — Oczywiście, że prawda czy wyzwanie! — Odezwało się kilka dziewczyn, oburzonych wizją Tomasa. — Nie ma tak łatwo, musicie się postarać, żeby nas rozebrać. — Zaśmiała się jednak z nich, a Shane zapamiętał jej twarz, puszczając do niej oczko.
    — Pytanie czy wyzwanie? — Zapytał więc Lewis Blondynki, na co wtrącił się jeszcze Shane.
    — Ale nie można dwa razy pod rząd brać pytania. Trochę rozrywki musi być.
    — Tylko nie myśl Grey, że każde wyzwanie może być rozebraniem się.
    — Nawet mi to przez myśl nie przeszło. — Zaśmiał się, spoglądając na siedzących się w kręgu ludzi. Dobra, przeszło mu. Ale przecież nikt nie musiał o tym wiedzieć.
    — Prawda. — Odpowiedziała w końcu dziewczyna i się uśmiechnęła w oczekiwaniu na pytanie Lewisa.
    — Czy wśród tu obecnych ludzi, jest ktoś z kim spałaś? — Uniósł znacząco brew i uśmiechnął się.
    — Kretyn. Nie. — Odpowiedziała i chwyciła butelkę i zakręciła nią. Ta wskazała natomiast na…

    Shane
    Pozwoliłam sobie zacząć z motywem imprezy w akademiku. Nie wiem tylko czy Winnie gra z nimi od początku czy znajdzie się tam przypadkiem :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Wszyscy podglądali mojego Chrisa. Nieładnie panie!
    Odnoszę wrażenie, że Winter idealnie wpisuje się w kanon tej wyjątkowej przyjaciółki Christiana. Tylko nie wiem czy sam mój zamysł na tę relację będzie Ci odpowiadał. Relacja just friend to totalny emocjonalny rozpierdol. Bo owszem bardzo dobrze dogadują, ale każde ich spotkanie kończy się łóżkowymi eskapadami, mimo, że za każdym razem mówią sobie, że to koniec, że przecież są tylko znajomymi. Ona darzy go uczuciem przez co do niego wraca, on czuje się w jej towarzystwie dobrze i zawsze mają zajebisty seks więc korzysta.

    Christian D.

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja się cieszę, że się porywasz na to powiązanie, bo szykuje nam się emocjonalna karuzela. Od czego zaczynamy? Może Winter na coś się wkurzy i postanowi odwiedzić Christiana wylewając swoją złość i żaląc się? W końcu tak dobrze się dogadują. Albo on ja czymś zdenerwuje i przyjdzie go wyjaśnić? Jestem otwarta.

    Christian D.

    OdpowiedzUsuń
  15. Może być jak najbardziej pierwsza opcja, tylko niech Winter nie zapomni czegoś do jedzenia i picia!

    Christian D.

    OdpowiedzUsuń
  16. Christian widział Winter już w każdym stanie. Zarówno w momentach radosnych, jak i tych, w których należało zbliżać się do niej z kijem. Dziewczyna nie należała do cichych myszek, które tłumiły w sobie emocje i odchodziły z podkulonym ogonem. Jej pewność siebie była jedną tych cech, które Donovan bardzo mocno cenił. On sam zwykł raczej jasno określać swoje granice i wypowiadać się na dany temat zgodnie ze swoimi przekonaniami, nawet jeśli cały świat myślał inaczej. Był indywidualistą, choć większość wolała nazywać go zwykłym dupkiem, który myśli tylko o sobie.
    Ten wieczór wyglądał dość typowo jeśli chodziło o Christiana. Co prawda lubił chodzić na imprezy, jednak znacznie większą część czasu poświęcał malowaniu. Był na tyle dziwnym człowiekiem, że przypływ weny łapał go nad wyraz często, z czego brunet czerpał pełnymi garściami. Kilkukrotnie malował pod wpływem alkoholu, czy też innych środków dopingujących. Co prawda nie korzystał z nich często jednak kilka razy się zdarzyło. Nie chciał być jednym z tych artystów, którzy zaćpali, bądź zapili się na śmierć. Do tego Christian cenił umiar, we wszystkim.
    Zaciągnął się papierosem i skrzyżował ręce na piersi przyglądają się kilku mazajom na płótnie. Dla kogoś było to zaledwie kilka kresek, dla niego koliber uczący się latać. Uśmiechnął się pod nosem i dołożył kolejne pociągnięcie pędzlem. Dym płynąc z jego ust, wręcz automatycznie wydobywał się przez otwarte, na oścież drzwi balkonowe. Dźwięki Auckland idealnie wypełniały ciszę zastaną w dużym, przestronnym salonie, a on wsłuchiwał się w urywki klaksonów myśląc ile przekleństw usłyszy.
    Dźwięk dzwonka wybił go z lekkiego letargu, a on, wręcz automatycznie podniósł się z niewielkiego taboretu i ostukując papierosa, pozwolił by jego żarzona końcówka spoczęła w popielniczce. Wkładając fajkę między wargi udał się w kierunku drzwi i bez większego zastanowienia po prostu je otworzył. Co prawda był w samych bokserkach i koszulce, jednak jego goście byli przyzwyczajeni do mniej, lub bardziej skąpych strojów Christiana. Był u siebie w domu i miał prawo paradować nawet nago.
    Uśmiechnął się pod nosem i wpuszczając brunetkę do środka, rzucił krótkie cześć. To nie było tak, że Christian był dupkiem, który tylko wykorzystywał Winter. Zresztą sama to udowodniła przychodząc do niego. Bez zapowiedzi. Bez wiadomości. Po prostu. – Bardzo się cieszę, że będzie miał kto zrobić mi kolacje. – zażartował, jednak jego mina była całkowicie poważna. Zamiast zakupów wziął od dziewczyny torbę z whisky i wręcz automatycznie wyciągnął dwie, przeznaczonego do tego trunku, szklanki i lód z zamrażalki. Łącząc wszystko razem wziął spory łyk i mruknął z zadowoleniem.

    Christian D.

    A przestań gadać głupoty. Zaczęcie było świetne.

    OdpowiedzUsuń
  17. Na pierwszy rzut oka Donovan był naprawdę nieskomplikowany. Musiał jeść spać i zaspokajać seksualne potrzeby. Zdarzało się, że był sarkastyczny, upijał się stanowczo za często i malował stanowczo zbyt dziwnie. Nie pasował do panujących obecnie trendów, nie przepadał za social mediami i choć jak normalny człowiek, używał smarfona, był to jedynie dodatek do jego życia. Nawet teraz, nie wiedział gdzie dokładnie znajduje się jego telefon, choć w mieszkaniu, jak zwykle miał naprawdę porządek.
    Wbrew tego co mówi się o artystach, Christian jedyny rozgardiasz jaki miał, to był ten w jego głowie. Przestrzeń w której żył, nie tylko była bardzo stylowo i nowocześnie umeblowana, ale także posprzątana. Zbyt dużo elementów rozpraszało studenta i ten zamiast zyskiwać inspiracje, chodził po pokoju rzucając kurwami na prawo i lewo. Właśnie dlatego dbał o przestań, którą kupił, niecały rok temu. Christian miał to szczęście, że w młodym wieku zyskał popularność i każdy obraz wychodzący spod jego ręki, okrzyknięty jest dziełem sztuki. W wieku 23 lat posiadał własną galerię, która rzadko kiedy była w pełni wyposażona. Zwykle świeciła pustakmi, na co Donovan rzecz jasna, nie miał prawa narzekać. Bo choć kupcy nigdy nie wiedzieli co przedstawia dany obraz, brunet zwyczajnie się z tym pogodził. Nie każdy nosił w sobie takie pokłady wrażliwości, nie każdy widział to co on.
    Jej słowa nieco go zaskoczyły, jednak ani trochę nie zbiły z tropu. Winter droczyła się z nim na tyle często, by młody mężczyzna mógł do tego przywyknąć. Pewnie dlatego niewiele się zastanawiając stanął za nią na tyle blisko, by na swoich pośladach i plecach mogła poczuć całe jego ciało. Pochylił się nad jej prawym uchem i zamiast zwyczajnie ją pocałować musnął gładką skórę nosem. – Najpierw musimy ustalić jaka to będzie nagroda.. – dodał po cichu wsuwając swe dłonie pod jej koszulkę. Chwilę nimi błądził, lecz zatrzymał się zahaczając od dolną część stanika. – Bo o ile mnie pamięć nie myli to Ty częściej dostajesz ode mnie nagrody.. – zamruczał jej prosto do ucha i uśmiechnął się pod nosem. Mówił rzecz jasna o orgazmach i jękach, które podczas ich łóżkowych eskapad wydawała z siebie brunetka.

    Christian D.

    OdpowiedzUsuń

  18. Znali się na tyle dobrze, by móc swobodnie rozmawiać na wszelakie tematy. Mimo iż, większość czasu oddawali się cielesnym uciechom, zdarzały się sytuacje, gdy któreś potrzebowało rady, bądź zwykłej rozmowy. Wielokrotnie, nadzy i zmęczeni namiętnymi zabawami, leżeli i rozmawiali o problemach życia codziennego. Dla niektórych sytuacja tego typu była absurdalna, jednak większość par mogłaby im zazdrościć swobody i otwartości. Między nimi nie było tabu ani niedomówień. I choć ich relacja należała do tych z kategorii pokręconych oboje w tym trwali. Póki co żadne z nich nie miało się z niej wypisywać mimo iż, Winter pragnęła jeszcze bliższej relacji z Donovanem, a on sam chciał po prostu móc raz po raz delektować się jej słodkim dotykiem. Zważywszy na szacunek do dziewczyny i sympatię, którą ją darzył powinien zmienić charakter ich relacji, na czysto koleżeński, ale póki co nie potrafił tego zrobić. A może zwyczajnie nie chciał?
    W słowną jak i cielesną grę Christian był mistrzem. Sam nie wiedział, czy to przez jego dość bogate doświadczenie w tej materii, czy to wrodzony talent, lecz umiał się droczyć i przeciągać grę wstępną jak nikt inny. Podczas, gdy większość jego kumpli chciała po prostu zamoczyć, on się tym bawił. Uwielbiał kombinować, próbować nowych rzeczy i czerpać z tego nie tylko fizyczną, ale także psychiczną satysfakcję. Winter była idealną towarzyszką. Nie należała do tych dziewczyn, które seks akceptują jedynie w jednej pozycji, w łóżku, najlepiej przy zgaszonym świetle. On, prócz nocnego pieprzenia uwielbiał powtórzyć zabawę rano, gdy prócz doznań słuchowe, widział jak jej ciało reaguje nawet na najmniejsze muśnięcie.
    Niewiele się zastanawiając przyciągnął ją bliżej do siebie, tak że ich biodra się stykały, a jeszcze kilka chwil wcześniej luźne bokserki bruneta, robiły się coraz bardziej opięte. Pochylił się nad jej rozchylonymi wargami i podjudził ją długim, namiętnym pocałunkiem. Chwilę później jego ręce wydobyły się spod luźnej, damskiej koszulki i spoczęły pod pośladkami dziewczyny, tak by młody mężczyzna był w stanie ją podnieść. Posadził ją na wyspie, łączącej kuchnię ze sporym salonem przesuwając tym samym, przyniesione przez kobietę zakupy. – Zawsze możemy przejść od razu do nagrody.. – wymruczał pomiędzy kolejnymi pocałunkami. – Stanowczo wolę zaczynać od deseru. – dodał z zadziornym uśmiechem czekając na reakcję ze strony Winter. Nie miał zamiaru niczego a niej wymuszać, czy zwiększać tempa. Wiedział, że prędzej czy później i tak będzie pragnęła jego dotyku, czy dostanie gęsiej skórki, od kolejnych pocałunków. Reakcje jej ciała znał na wylot, a mimo to bezustannie tak samo go pociągała.

    Christian D.

    OdpowiedzUsuń
  19. Ich zażyłość na pewno wiązała się z otwartością, którą Donovan obdarowywał wszystkich. Nie rozumiał słowa wstyd. Dlatego poruszał z Winter mniej, lub bardziej wygodne dla niej tematy. Potrafił czytać z niej jak z nut i wyłapywać szczegóły, które dla większości ludzi były bez znaczenia. Tego wieczoru również wiedział, że coś ją dręczy, lecz zamiast psuć atmosferę postanowił działać, w znany sobie sposób. Brunetka będąc blisko niego nie skupiała się na niczym innych. Wszystkie niesnaski, czy problemy w ułamku sekundy znikały i liczył się tylko on. Jego brązowe świdrujące tęczówki, niski, lekko zachrypnięty głos, i chętne do zabawy ciało. Co prawda temat nurtujący dziewczynę nie zniknął, jednak jeszcze będą mieli czas go obgadać.
    Wiele dziewczyn próbowało go złapać w swoje sidła. Kilka nawet chciało zrobić z niego ojca, lecz Christian nie był na tyle głupi by uprawiać seks bez zabezpieczeń. Zgadzał się na takową penetrację jedynie ze stałymi partnerkami, które deklarowały się, że zażywają tabletki antykoncepcyjne. Obecnie była nią jedynie Winter. Donovan musiał przyznać, że lateks nieco go uwiera toteż chętniej zbliżał się z przyjaciółką aniżeli z innymi kobietami, choć na ilość propozycji nie narzekał.
    Ponownie skradł jej namiętny pocałunek pozwalając by pozbawiła go górnej części garderoby. Jego bokserki z każdą kolejną chwilą jeszcze bardziej się wypełniały, a on nie pozostawiając jej dłużny, również ściągnął z niej t-shirt. Ponownie wpił się w słodkie wargi ściągając ją na siebie z kuchennego blatu. Nie wiedzieć czemu zamiast do sypialni powędrował na sporą, skórzaną kanapę i siadając na niej usadowił ją na sobie okrakiem, tak, że dziewczyna czuła pod pośladkami twardą wypukłość.
    - Gwarantuje, że na jednym deserze się nie skończy. – wymruczał pomiędzy muśnięciami i przygryzł jej dolną wargę. Jedna z jego dłoni błądziła w okolicy jej stanika, drugą wplótł w ciemne włosy. Czuł jak jego serce zaczyna bić szybciej, a krew przepływa przez jego ciało z prędkością światła. Łapczywie łapał kolejne oddechy nie chcąc ani przez sekundę zostawić jej ust bez swoich.

    Christian D.

    OdpowiedzUsuń

  20. Nie tylko o Winter można było usłyszeć krzywdzące plotki. Sam Christian nasłuchał się od znajomych takich bajek na swój temat, że aż nie dowierzał. Ludzie byli w stanie wymyślić historie rodem z 50 twarzy Greya. Szczególnie dotyczyło to odrzuconych, przez bruneta kobiet, które chciały się na nim zemścić. Stwierdziły, że szargając jego reputację, nie tylko sprawią, że on do nich wróci, ale także odstraszy wszystkie inne kobiety. Niestety czy stety wcale się tak nie stało.
    Westchnął ciężko czując jak dziewczyna porusza się znacznie ocierając o twarde przyrodzenie. Gdyby siedziała na nim inna dziewczyna mógłby stwierdzić, że był to czysty przypadek, jednak znał brunetkę na tyle, iż wiedział, że ta się zwyczajnie z nim droczy i zachęca go do dalszych poczynań.
    Z każdym kolejnym łapczywym pocałunkiem czuł jak jego serce zaczyna mocniej uderzać o żebra, a on sam zaczął na oślep szukać dłońmi guzika od spodni. Dał radę go odpiąć, jednak miał świadomość, że zdjęcie z dziewczyny dolnej części garderoby, w tej pozycji, graniczy z cudem. Właśnie dlatego niewiele się zastanawiając położył ją na kanapie, a sam, będąc nad nią szamotał się z obcisłymi rurkami. Szło mu to dość pokracznie przez co zniecierpliwiony zaklął pod nosem. – Nie mogłaś ubrać ciaśniejszych spodni, co? – zapytał ironicznie po czym uporawszy się z jeansami wrócił do słodkich pocałunków. Rozchylił jej uda by móc oprzeć o jej majtki zawartość swoich bokserek i delikatnie poruszać biodrami by dziewczyna dobrze go czuła. Złapał kolejny haust powietrza i z większym natężeniem zaczął obsypywać pocałunkami jej wargi. Był ciekawy czy była wilgotna, planował to nawet sprawdzić dłonią lecz póki co czekał na ruch z jej strony. Nie był zwierzęciem, jednak w takich chwilach odzywały się w nim same najprostsze instynkty. Jeszcze nie pozbawił jej w pełni ubrań, a już chciał poczuć jej ciepłe wnętrze.

    Christian D.

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Na początku dziękuję za powitanie, które na pewno się przyda, bo to moja pierwsza, porządna styczność z takim blogiem ;;
    A po drugie spytam czy byłabyś chętna na jakiś wątek z Genem? Na dany moment nie mam zbyt wiele do zaproponowania, ale z przyjemnością pogłówkowałabym nad czymś. ]

    Eugene

    OdpowiedzUsuń
  22. [Hejka, co z naszym wątkiem? :D]

    Shane

    OdpowiedzUsuń
  23. [Dziękuję za powitanie! Co by nie było nudno, przychodzę z pewnym gratisowym pomysłem. Co Ty na to, żeby przez przyjaźń i wspólny taniec rodzice Haydena uważali Winter za materiał na przyszłą synową, przy okazji może próbowali ją przekonać do tego, że ta dwójka powinna się spiknąć? :D]

    Hayden Nolan

    OdpowiedzUsuń
  24. [Hejka! Dziękuję serdecznie za powitanie, cieszę się, że moja karta przypadła Ci do gustu. Sama nienawidzę ich pisać, bo zawsze mam jakiś dziwny niedosyt, jakby nie zawarła wszystkiego, co chciałam w tekście. Winter jest super, kupuję jej kreację zbuntowanej córki, która wyszalała się w młodości, wyszła na prostą i znalazła swoją własną drogę, choć jestem ciekawa, czemu postanowiła przebyć pół świata, żeby koniec końców znaleźć się w Nowej Zelandii D: Josh przechodził kiepski okres w swoim życiu, obecnie jest z nim trochę lepiej, ale wciąż wieczory woli spędzać w barach, niż pustym mieszkaniu, więc kupuję ten wątek D:]

    joshua everton

    OdpowiedzUsuń